katoliczkakobietażonauważampolecamnie ogarniam

Jak pomóc osobie molestowanej?

jak pomóc osobie molestowanej

Bliska mi osoba była w dzieciństwie wykorzystywana seksualnie przez członka rodziny. Zgodziła się, żeby jej przemyślenia zapisane moimi słowami znalazły się na tym blogu. Po długich godzinach rozmów powstała seria tekstów zachowująca jej narrację, pozwalając jednocześnie na anonimowość. Mamy nadzieję, że pomoże to choć jednej osobie.

Tego nie widać na pierwszy rzut oka. Nie ma żadnych specyficznych zachowań, które przejawia osoba, która przeszła przez to piekło. Więc tak naprawdę możesz coś zrobić dopiero, gdy usłyszysz “wiesz co? byłam/łem molestowana/ny”. Co wtedy można zrobić? Co mnie pomogło?

Uwierzyć

Analizę jak to jest możliwe przeprowadzisz później. Można być w szoku, że ta całe życie radosna dziewczyna przeszła przez coś takiego. Zdziw się i w następnej sekundzie odłóż to na bok. Uwierz, bo największy strach jaki jest to ten, że ktoś ci powie, że zmyślasz. Bo czasami sama skrzywdzona osoba nie jest w stanie uwierzyć, że jej się to stało, a jest to niezbędne, by zacząć zdrowieć.

Być spokojnym

Część moich przyjaciół gdy się o tym dowiedzieli wyrażało chęć “dorwania” tego, kto mi to zrobił. Wiem, że to była ich chęć obrony mnie czy jakieś formy zadośćuczynienia i to było dla mnie ważne – że wiedziałam, że są po mojej stronie. Ale można to zrobić innymi słowami. W pierwszej rozmowie ważne jest, by w centrum był ten, kto cierpi, nie ten kto to zrobił. Część osób była też zdruzgotana i było to po nich bardzo widać. Teraz już wiem, że mimowolnie pokazywali jak ich boli, że mnie boli. Ale wtedy miałam przekonanie, że mówiąc to psuje komuś dzień, albo dokładam zmartwień.

Zapytać

Każdy jest inny, a ja mogę powiedzieć tylko co działało w moim przypadku. Dlatego najważniejszym pytaniem jest “czego potrzebujesz/jak ci mogę pomóc?”. Jeśli padnie “jest ok, daje radę” to warto co jakiś czas pytanie powtórzyć. 

Ja mówiłam (cytuję) “jako dziecko byłam molestowana, ale jest ok, nie masz się o co martwić”. Byłam wtedy na drugim końcu od bycia ok, ale nie umiałam prosić o pomoc. Na szczęście miałam ludzi, którzy po prostu widzieli kiedy i co. A czasem warto pytać do skutku.

Nie bać się

To jest taki temat, szczególnie jak się tego nie doświadczyło, że człowiek nie ma pojęcia co odpowiedzieć. Trzeba dużo wrażliwości, żeby wyczuć czego druga osoba chce, nawet jeśli ona nie jest w stanie tego zwerbalizować. Mnie bardzo pomógł kumpel, który rozmawiał o tym bardzo wprost – nie bał się tematu, pytał, próbował zrozumieć przez co przechodzę i co się wydarzyło. Dla niektórych najlepsze będzie nieruszanie tematu. Dla mnie ważne było, że ktoś mi pokazał, że to nie jest temat stygmatyzujący mnie. Że przez to, że byłam molestowana nie robię się dziwna, inna, psychiczna. Że jest to bardzo poważny, ale problem, który w jakiś sposób da się rozwiązać. Nie tabu. Nie ostateczny dramat.

Wysłać na terapię

Można mieć różne zdanie o psychoterapii, ale jest to jedna z tych sytuacji, gdzie jest to koniecznie. To nie mija z dnia na dzień. I potrzeba kogoś, kto spojrzy na sprawę obiektywnie, bez emocji. Kto ma wiedzę i umiejętności by pomóc.

Być

Świadomość, że ma się do kogo zadzwonić w środku nocy jest jedną z tych rzeczy, które pomagają walczyć o zdrowie

Ciebie to nie dotyczy?

Możesz myśleć, że ciebie to nie dotyczy, ale gwarantuję, że znasz kilka osób, które były wykorzystywane seksualnie, ale po prostu nie zdajesz sobie z tego sprawy.

Dlatego gdziekolwiek będąc przed powiedzeniem czegokolwiek w temacie pomyśl – a co jeśli któraś z siedzących tu osób była molestowana? Czy moje słowa nie skrzywdzą kogoś w tej sytuacji?

Problemem jest pedofilia

Molestowanie – społeczne tabu