(nie)katolicki głos w Twoim Internecie

Brakuje nam słów

Macie tak, że jak myślicie o jakimś temacie, czujecie, że wiecie jakie macie zdanie na ten temat, ale jak macie to opisać to brakuje wam słów? Brakuje słów żeby wyrazić to dobrze, żeby każdy was zrozumiał, żeby nikt nie doszukał się w waszej wypowiedzi czegoś, czego tam nie ma? Ja tak mam, szczególnie w temacie wiary. Wiem o co mi chodzi, ale jeśli miałabym to komuś wytłumaczyć, to jest mi trudno. Boję się, że zostanę źle zrozumiana, że nie będę potrafiła wystarczająco dobrze wypowiedzieć o co mi chodzi i ktoś zrozumie to opatrznie, a ja będę musiała się tłumaczyć. Dlatego nigdy nie wybiję się na aktualnych wydarzeniach. Nawet jeśli odpowiednie słowa przychodzą szybko, to dużo czasu zajmuje mi analizowanie, czy na pewno użyłam odpowiednich słów, czy moje słowa przekazują to co myślę.

Zdanie na temat pedofilii w Kościele mam od dawna. Chciałam je tutaj napisać w skrócie i zmieścić je w jednym zdaniu. Tylko że przez pisanie w skrócie dochodzi do nieporozumień. A w tym przypadku kilkunastostronicowy artykuł to dalej byłoby w skrócie.

Miałam kontakt z kilkoma osobami wykorzystywanymi seksualnie, nie przez duchownych, więc bazuję na doświadczeniu tych osób, nie na moim wyobrażeniu po zapoznaniu się z medialnymi doniesieniami.

Ze wszystkiego co przeczytałam w internetach ten tekst jest najbliższy mojej opinii. I mimo, że takie myślenie mam od dawna, to czytając niektóre zdania budził się we mnie sprzeciw, chociaż się z nimi zgadzałam. Bo w takiej sytuacji być chrześcijaninem jest bardzo trudno. Bo kto z nas jest w stanie zgodzić się bez obiekcji ze zdaniem, że pedofil powinien być skazany i odbyć karę, ale jeśli się nawróci to pójdzie do nieba. Boli nie? Mnie jest z tym bardzo niewygodnie. Ale jestem pewna, że tak jest. Bo wierzę w Boga, którego miłosierdzie nie zna granic, który wybacza 77 razy nawet najgorszym grzesznikom – jeśli tego chcą.

Przyczepiono się do wielu tez tego tekstu. Między innymi do punktu 2. I może to mój idealizm, moje doszukiwanie się u wszystkich najlepszych intencji, ale ja tu nie widzę obrony kleru, ale rozszerzenie perspektywy. Dla mnie ten punkt mówi, że niezależnie od wieku ofiary wykorzystywanie seksualne jest wielką zbrodnią. Jeśli chcemy walczyć z pedofilią musimy ją spróbować zrozumieć od każdej strony – i ofiar, i oprawców. Nie żeby tych ostatnich usprawiedliwiać, tylko żeby móc skutecznie zapobiegać.

 

Zabrakło słów. Dobrych, wystarczających, wyczerpujących temat słów.

I rodzi się we mnie pytanie, czy lepiej nawet nie próbować, czy jednak tłumaczyć świat tym ułomnym językiem, narażając się na oskarżenia, że myślę tak jak nie myślę.